Prawie jak w studio

Krzysztof Sędzicki o różnych wydarzeniach sportowych. Prognozy, opinie, analizy i felietony - prawie jak w telewizyjnym studio...

Wpis

środa, 17 września 2014

Tu potrzeba kardiologa...

Po raz pierwszy w historii polscy siatkarze pokonali reprezentację Brazylii w zawodach rangi mistrzowskiej. Na dodatek uczynili to we własnej hali przy niezwykłym wsparciu ponad 12000 kibiców, w sposób najbardziej emocjonujący z możliwych. 

Do nieba, do piekła i znów do nieba

W pierwszej partii mieliśmy nad Canarinhos przewagę w postaci znajomości obiektu, w którym zostały rozegrane zawody. Widać było, że podopieczni Bernardo Rezende potrzebowali trochę czasu, by przyzwyczaić się do atmosfery panującej w Atlas Arenie. Lecz był to problem gości, a nie nasz. Mnie jedynie niepokoił fakt, że poza Mariuszem Wlazłym mało kto potrafił skończyć atak. Zadowalała mnie jedynie dyspozycja Polaków w bloku, który przyniósł nam sporo ważnych punktów. Dlatego gdy w Łodzi zapanowała euforia po wygranej w premierowej odsłonie, w środku wciąż byłem niespokojny. 

Odbiło nam się to czkawką w II i III secie, gdy właśnie Brazylijczycy pokazywali nam, jak to powinno wyglądać. Trudno było przewidzieć, czy Bruno (który brutalnie bawił się naszym blokiem) zagra do Visotto, Lucarellego, czy też do Lipe Fontelesa. Cała trójka była bardzo regularna i skuteczna w swoich atakach, a jakby tego było mało Lucas raz po raz wbijał nam w parkiet piekielne mocne gwoździe Uwierzcie mi, na żywo wyglądają one jeszcze bardziej efektownie niż w telewizji. 

Czas na mały paradoks. Nie muszę chyba rozpisywać się na temat Piotra Nowakowskiego, bo wszyscy widzimy, że ten turniej mu wyraźnie nie wychodzi. Jednak co powiedzie na to, że Marcin Możdżonek, który zagrał w IV i V partii nie zdobył ani jednego punktu? Mimo tego postrzegamy jego występ jako zdecydowanie lepszy niż środkowego Asseco Resovii Rzeszów. Być może wystarczy nie psuć zagrywek?

Jeśli chodzi o środek, to kapitalnie zaprezentował się po naszej stronie Karol Kłos. Aż 7 z 14 jego skoków do bloku zakończyło się sukcesem. To on, razem z Mateuszem Miką, który potrzebował chwili, by się rozegrać, stanowili tak bardzo potrzebne wsparcie dla Wlazłego. To pozwoliło mu nieco odetchnąć, by w dwóch ostatnich setach odżyć i na nowo bombardować Brazylijczyków.  

Przegrywać też trzeba umieć

Pretensje i niezadowolenie reprezentacji Brazylii o zmianę terminarza, czy hali rozumiem, ale zachowania podczas wtorkowego spotkania już zupełnie nie. Oczywiście Canarinhos nie są przyzwyczajeni do przegrywania ważnych meczów, ale foch na wszystko i wszystkich w związku z porażką po tie-breaku należy uznać za brak profesjonalizmu.

Obowiązkiem trenera i kapitana (lub innej osoby do tego wyznaczonej) jest stawienie się na konferencji prasowej po meczu. Tymczasem trener Rezende uznał, że nie ma czasu na jakieś rozmowy z dziennikarzami, ponieważ musi przygotowywać zespół do meczu z Rosją, gdyż zostało do niego mniej czasu. Szkoda, że gdy cztery lata temu zadrwił z całego siatkarskiego świata w haniebnym meczu z Bułgarami na mundialu we Włoszech, miał czelność w ogóle pokazać swoją twarz publicznie.

Nie jestem w stanie pojąć, że drużyna, która wygrała dotąd wszystkie swoje mecze na Mistrzostwach Świata po jednej przegranej naraża się na poważne konsekwencje. Widząc listę osób, która pojawi się na konferencji prasowej dotyczącej zachowania reprezentacji Brazylii, mogą się posypać solidne kary. A winni im są wyłącznie "Kanarkowi". Mają prawo wyrażać swoje niezadowolenie, lecz na pewno nie w taki sposób.

Test na Volleyland

W środę Polacy mają dzień przerwy, ale do boju przystępują Rosjanie. Zmierzą się z Brazylijczykami, dla których będzie to mecz o życie. Wobec chęci rewanżu za porażkę sprzed kilku dni ze Spodka, zapowiada się pasjonujące spotkanie. Powstaje jednak fundamentalne pytanie: ile osób przyjdzie na taki mecz do łódzkiej Atlas Areny? Jeśli siatkówka stanowi dla Polaków ważny element życia społecznego, hala powinna wypełnić się przynajmniej w 80-90%. Mamy bowiem do czynienia z siatkarskim szlagierem i to w ramach Mistrzostw Świata. 

Problem jednak w tym, iż ceny wejściówek na to spotkanie nie są rewelacyjne. Czy kibic, który chce zobaczyć kawałek dobrej siatkówki, będzie w stanie wydać 200 złotych, by obejrzeć mecz bez udziału reprezentacji Polski? O wynikach tego testu przekonamy się już w środowy wieczór.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
ks_jerry
Czas publikacji:
środa, 17 września 2014 18:03

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość sporty napisał(a) z *.tvk.torun.pl komentarz datowany na 2014/11/21 18:27:20:

    Nie mam w ogóle słów dla tego wyczynu, którego dokonali nasi siatkarze... mam nadzieję, że teraz co drugie dziecko będzie chciało zostać Miką :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

.Pubsport.pl – wpadnij pogadać o sporcie!

sportnaekranie.pl Ko[...]rnik

Pamiętaj, tak się gra (TV)!

Blogi Sportowe Zobacz mnie na GoldenLine