Prawie jak w studio

Krzysztof Sędzicki o różnych wydarzeniach sportowych. Prognozy, opinie, analizy i felietony - prawie jak w telewizyjnym studio...

Wpis

piątek, 22 sierpnia 2014

„Drużyna” uczy respektu do siatkówki

Prawdziwe wydarzenia, prawdziwi bohaterowie i scenariusz, który został napisany przez życie – tak w skrócie można powiedzieć o „Drużynie” – dokumentalnym filmie o reprezentacji Polski siatkarzy. Osobiście jednak poleciłbym go wszystkim tym, którzy nie mają szacunku do tej dyscypliny i uważają, że to żadna sztuka „tak sobie poodbijać przez siatkę”.

W filmie Michała Bielawskiego pokazano ciężką pracę i kawałek życia naszych reprezentantów na kadrowych zgrupowaniach wzbogacone o wypowiedzi ich samych. Absolutnie nie zakłamano rzeczywistości. Właśnie tak wyglądają treningi na obozach przygotowawczych. Kto choć raz miał okazję uczestniczyć w takim wyjeździe z zespołem w jakiejkolwiek dyscyplinie, ten zgodzi się ze mną. Inna sprawa, że ujęcia zostały tak dobrane, aby wydobyć tę kwintesencję wymagających i momentami żmudnych zajęć (np. na siłowni).

Jednak właśnie w ten sposób dochodzimy do sedna kwestii poruszonej w tytule. Piłka siatkowa to sport, w którym cały zespół musi funkcjonować idealnie, aby można było stworzyć sobie szansę do osiągania sukcesów. Co roku treningi wyglądają podobnie, zawsze jest potwornie trudno, a niekoniecznie uda się tę katorgę wynagrodzić sukcesem. W roku 2011 przyniosła ona trzy medale wielkich imprez. Rok później wielki triumf w Lidze Światowej, ale i ogromny upadek w olimpijskim ćwierćfinale.

Nieważne co osiągnąłeś miesiąc czy rok temu, bo jeśli nie dasz z siebie wszystkiego w kolejnym spotkaniu, nie spełnisz swoich marzeń. A siatkówka to taka dyscyplina, że nawet 100%, które z siebie wykrzeszesz może nie wystarczyć, bo rywal może trafić na dzień, gdzie wszystko mu będzie wychodzić. Właśnie dlatego jest piękna, ale i wredna zarazem. Oto powód, dla którego należy ją szanować

Niezależnie od wyników ludziom uprawiającym siatkówkę na najwyższym poziomie należy się respekt za to, co robią. Często poświęcają swoje zdrowie (jak mówił Marcin Możdżonek: „sport to zdrowie, ale nie zawodowy, tylko amatorski”), by kibic mógł być z nich dumny na wielkich imprezach.

Kolejną ważną kwestią jest ukazanie, iż siatkarze to tylko i aż ludzie. Owszem, są kreowani jako herosi, wręcz bogowie, ale to nadal są ludzie. Tacy jak my. Wiele osób bardzo często o tym zapomina i traktuje ich jak roboty, które od czasu do czasu wystarczy naoliwić i będą cały czas działać bez skrzypnięcia. Tak przecież nie jest. Lecz z drugiej strony ci ludzie wykonują wysiłek, którego zwykły śmiertelnik na dłuższą metę by nie wytrzymał. Z pewnością na starość boleśnie odczują przerzucone kilogramy, wykonane bloki czy ataki, ale w tej chwili nie ma to dla nich żadnego znaczenia, bo najważniejszy jest ten najbliższy mecz.

Oczywiście w kilkudziesięciominutowej projekcji nie da się pokazać wszystkiego i powinniśmy mieć tego świadomość. Z pewnością zdarzają się konflikty, niesnaski, czy chwile zwątpienia. Do niczego dobrego to nie prowadzi, a sztuką jest wyjść z takich problemów na prostą.

„Drużyna” jest też świadectwem skarbu, jakim w naszym kraju jest siatkówka. Jakże ważną rolę odgrywają w niej kibice prowadzeni przez niezwykły duet Grzegorz Kułaga - Marek Magiera. Hymn śpiewany a-capella nawet oglądany z odtworzenia na srebrnym ekranie wywoływał u mnie ciarki na całym ciele. A ileż momentów będzie nam się kojarzyło nie tylko z tym, co widzieliśmy na ekranie, ale też i z tym, co usłyszeliśmy z ust komentatorów? Tak, oni też tworzą niepowtarzalny klimat. Szkoda byłoby stracić wszystko to, co wypracowaliśmy przez te lata.

Mam nadzieję, iż dzięki „Drużynie” więzi w naszej wielkiej siatkarskiej rodzinie jeszcze bardziej się umocnią. Zwłaszcza że jesteśmy przed najważniejszą imprezą w historii tej dyscypliny w naszym kraju. Kibice chcieliby uzyskać od siatkarzy znak, który dałby podstawy do tego, by ich wspierać. Tym znakiem jest właśnie każda kropla potu wylana na treningu. Z kolei zawodnik pragnie wsparcia, które uskrzydli w momentach chwały i pomoże się podnieść w chwilach słabości.

Nie chodzi o to, by nagle wszyscy zaczęli kochać siatkówkę, bo tak się przecież nie da. Ale nie chciałbym, żeby wypowiadano się o niej jako o dyscyplinie niepoważnej i błahej. W tym filmie doskonale widać, że tak nie jest.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
ks_jerry
Czas publikacji:
piątek, 22 sierpnia 2014 11:33

Polecane wpisy

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

.Pubsport.pl – wpadnij pogadać o sporcie!

sportnaekranie.pl Ko[...]rnik

Pamiętaj, tak się gra (TV)!

Blogi Sportowe Zobacz mnie na GoldenLine