Prawie jak w studio

Krzysztof Sędzicki o różnych wydarzeniach sportowych. Prognozy, opinie, analizy i felietony - prawie jak w telewizyjnym studio...

Wpis

piątek, 02 grudnia 2011

Pachnie nam Euro

Rano skakaliśmy z radości po wygranej polskich siatkarzy, ale ten temat odsunę teraz na troszkę później, bo im bliżej godziny 18:00, tym intensywniej czuć zapach losowania grup Euro 2012. Wraz z nim czuć też atmosferę, jaka uwolni się w czerwcu i lipcu.

Chciałbym jednak podzielić się swoimi przypuszczeniami, jeśli chodzi o skład naszej (i nie tylko) grupy. Miałem to zrobić wczoraj, ale moją uwagę przykuła Wisła Kraków walcząca w Odense o resztki nadziei na awans z grupy. Nie będę pisał o grupie marzeń, czy śmierci, bo każdy z nas umie wskazać najbardziej pożądaną i niechcianą reprezentację.

Zatem idąc zgodnie z procedurą losowania, rozpocznę od koszyka czwartego. Trzymam kciuki za kulę z napisem "Rep. of Ireland". Tu mój tok myślenia jest bardzo prosty - poszukuję dla nas przeciwnika, którego musimy ograć. Z całej puli możliwości, chyba podopieczni Giovanniego Trapattoniego wydają się być najłatwiejsi do zwyciężenia. Jednak nie można będzie ich lekceważyć, bo w eliminacjach przegrali tylko jedno spotkanie. 

Z zespołów przydzielonych do koszyka 3., marzy mi się Szwecja. Nie jest to jakaś światowa potęga, ale dawno z nimi nie wygraliśmy. Nie mam prawa pamiętać ostatniego zwycięstwa nad Trzema Koronami, bo jeszcze się nie urodziłem. Remisu z 1997 roku też nie, gdyż nie byłem jeszcze świadomy, jaka piłka nożna jest fantastyczna. Choć tak naprawdę na kogokolwiek byśmy nie trafili, to mecz z tą drużyną będzie wielką niewiadomą z pełną gamą możliwości. Taka już jest charakterystyka Czechów, Greków, Portugalczyków, czy wspomnianych Szwedów.

Spośród najsilniejszych reprezentacji, na które możemy trafić, wybieram Anglię lub ewentualnie Rosję, żeby nie znudziły nam się mecze z zespołami z Wysp Brytyjskich. Nie mniej jednak Anglicy mają coś takiego od kilkunastu lat, że nie potrafią się skoncentrować na ważnym turnieju, bądź też mają po prostu pecha (MŚ 2010, Euro 2004). Zawsze stawia się ich w roli faworytów, zachwala się Premier League, ale ciągle czegoś brakuje do szczęścia. Czemu więc teraz miałoby być inaczej? A poza tym pomyślmy jeszcze o wielkich wojnach - Anglia vs. Irlandia i Anglia vs. Szwecja. Zwłaszcza ta druga może przyprawić o emocje (przypominają się czasy z MŚ w Korei i Japonii). Ewentualnie zamiast drużyny prowadzonej przez Fabio Capello, mogliby nam wpaść jeszcze Rosjanie, lecz wyszłaby z tego grupa marzeń, a nie chcę, żeby nasza grupa wyglądała na zbyt łatwą, choć nie chcę lekceważyć podopiecznych Dicka Advocaata, bo wystarczy spojrzeć na ich wyniki w eliminacjach i pozycję w rankingach FIFA i UEFA...  

Największych emocji spodziewam się wówczas, gdy Francja i Portugalia trafią do jednej grupy i nie będzie ona miała literki A, ani D. Dzięki temu utworzy nam się prawdziwa grupa śmierci tych Mistrzostw - każdy mecz będzie szlagierem. 

Będę z siebie dumny, jeśli trafię choćby jednego rywala do grupy. No cóż, w każdym z przypadków mam 25% szans, że trafię (z wyjątkiem drugiego koszyka, ale przyjmijmy, że stawiam na Anglię). Pewnie tradycyjnie nie będziemy mieć ani grupy marzeń, ani śmierci. Nieważne, na kogo trafimy. Ważne, żeby podejść do każdego spotkania w pełni zmotywowanym, kimkolwiek by ten przeciwnik nie był. 

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
ks_jerry
Czas publikacji:
piątek, 02 grudnia 2011 16:41

Polecane wpisy

Trackback

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

.Pubsport.pl – wpadnij pogadać o sporcie!

sportnaekranie.pl Ko[...]rnik

Pamiętaj, tak się gra (TV)!

Blogi Sportowe Zobacz mnie na GoldenLine